ďťż

Czy pracowalibyście na budowie w niedzielę i święta?





marekcmarecki - 01-02-2009 12:20
Nie wiem czy już o to ktoś pytał, ale interesuje mnie co myślicie na ten temat. Nie myślę tu o Świętach Wielkanocnych, czy Bożego Narodzenia, ale są w roku święta, dni oficjalnie wolne od pracy, "zwyczajne" niedziele itd. Nie chodzi mi tu o prace związane ze stanem surowym, gdzie pracuje betoniara, czy inna głośna maszyna. Mam na myśli lekkie prace budowlane typu mierzenie, wyznaczanie,przenoszenie, sprzątanie, malowanie, uzgadnianie spraw z wykonawcami. Cokolwiek, żeby podgonić robotę. W myśl powiedzenia "co zrobię dzisiaj, nie będzie trzeba robić jutro". Prace z użyciem młotka, szpadla, itd, ale nie młota pneumatycznego, itp.
Odpowiedź
a) Nie, bo święta to czas dla rodziny a nie na budowanie.
b) raczej nie, no chyba że nie da się inaczej
c)Chętnie, ale bez przesady!
d)Tak! Jak tylko jest wolna chwila, bo chcę jak najszybciej skończyć. Republika.pl Portal Społeczności Internetowych


 




Przykro nam, strona o podanym adresie nie istnieje.

Sprawdź, czy wpisałeś poprawny adres strony, lub skorzystaj z katalogu lub wyszukiwarki.



Copyright 1996 - 2006 Grupa Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy »





JoShi - 01-02-2009 12:29

Nie chodzi mi tu o prace związane ze stanem surowym, gdzie pracuje betoniara, czy inna głośna maszyna. A to dlaczego ? :o

Odkąd tylko zabraliśmy się za powolne, bo własnoręczne wykańczanie domu pracujemy głównie w niedzielę i inne dni wolne od pracy. Dla nas nie ma kwestii. Na co dzień pracujemy umysłowo i na siedząco, więc trochę ruchu we własnym domu nam nie szkodzi, a jak trzeba to i dla siebie potrafimy znaleźć czas. Zwyczajnie nie stać nas na stratę czasu w postaci weekendu spędzonego przed telewizorem.



bodzio_g - 01-02-2009 12:35
Nigdy nie pracowałem na budowie w święta kościelne ( w panstwowe mi sie zdarzyło ) jesli wyłączymy z tego robotę papierkową ( nie mylić trzepania workow po cemencie lub kleju :wink: ) oraz przymiarki i dyskusje w gronie rodziny o planach działania na budowie.

ale sie popisałem ... :roll: :wink: 8)



JoShi - 01-02-2009 12:46

Nigdy nie pracowałem na budowie w święta kościelne A święta którego kościoła miałeś na myśli? :P Republika.pl Portal Społeczności Internetowych


 




Przykro nam, strona o podanym adresie nie istnieje.

Sprawdź, czy wpisałeś poprawny adres strony, lub skorzystaj z katalogu lub wyszukiwarki.



Copyright 1996 - 2006 Grupa Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy »





bodzio_g - 01-02-2009 12:52
jestem katolikiem ( rzymskim)



jamles - 01-02-2009 15:30
podobno "świąteczna praca w niwecz się obraca" :roll:



cyma2704 - 01-02-2009 15:38
Kiedyś trzeba odpoczywać i widzieć się z rodziną lub przyjaciółmi. Do tej pory nie pracowaliśmy i nie planujemy. Życie może jednak zweryfikować każde plany.



galka - 01-02-2009 15:46
[quote="JoShi"]
Nie chodzi mi tu o prace związane ze stanem surowym, gdzie pracuje betoniara, czy inna głośna maszyna. JoShi napisał;
A to dlaczego ? :o

a to dlatego ,że jeśli budujemy między ludżmi- nie na jakimś ewidentnym odludziu-trzeba uszanować prawo innych do spokoju w wolny dzień.Natomiast taka wersja jaką opisał Marek Marecki jak najbardziej-czasem nie ma innego wyjścia-a czas goni...



Ew-ka - 01-02-2009 16:25
11 listopada murowaliśmy z H. luksfery w garażu :lol: w żadna niedzielę ani świeta nie pracowaliśmy .... :wink:



piterazim - 01-02-2009 16:39
święta państwowe i inne wolne dni - na bank na budowie

Budowa w niedziele i święta - zależy od święta, ale ogólnie nie ma problemu.

proste rozumowanie
niedziela = spędzić przyjemnie
budowa = przyjemność
niedziela = budowa
:D

inna sprawa, to fakt, że nie potrafię usiedzieć spokojnie w domu



dżordż5 - 01-02-2009 16:42
Oczywiście, że pracowaliśmy. Nie widzę w tym żadnego problemu i jak zauważyłam, to większość budujących się sąsiadów też podganiała pracę w niedzielę, jeżeli mieli taką potrzebę.



JoShi - 01-02-2009 18:20

podobno "świąteczna praca w niwecz się obraca" :roll: 1. Ja tam przesądna nie jestem
2. Jeszcze przez 5 lat mi się nic w niwecz nie obróciło.

:lol:


a to dlatego ,że jeśli budujemy między ludżmi- nie na jakimś ewidentnym odludziu-trzeba uszanować prawo innych do spokoju w wolny dzień. A to taka betoniarka jest bardziej dokuczliwa niż sobotnia impreza? :o :lol:



naLeśnik - 01-02-2009 18:29
W żadną niedziele ani święto kościelne na budowie nie pracowałem i tak zostanie.



galka - 01-02-2009 19:20
JoShi napisał:
A to taka betoniarka jest bardziej dokuczliwa niż sobotnia impreza? :o :lol:[/quote

Impreza choćby i głośna kojarzy się z relaksem a pracująca betoniarka przypomina,że jutro znowu poniedziałek,cholera :D



JoShi - 01-02-2009 19:26

Impreza choćby i głośna kojarzy się z relaksem Mnie się nie kojarzy... Mnie się z relaksem kojarzy fizyczna praca... Ja nie lubię głośnych imprez szczególnie u sąsiadów. A betoniarka by mi nie przeszkadzała, w każdym razie nie bardziej niż głośne umcykcyk...



marekcmarecki - 01-02-2009 20:14
Pamiętam kiedyś na lekcjach religii, ksiądz uczył nas, że czas w niedzielę i święta należy wykorzystać na przyjemności i spędzać go z rodziną. No cóż! :lol: Największą dla mnie przyjemnością jest grzebanie na budowie przy domu, albo w garażu lol: :lol: :lol: Wtedy to dla mnie ŚWIĘTO :lol:
Mam pecha, bo uważam tak jak JoShi, do tego jestem człowiekiem któremu ciężko usiedzieć bezczynnie, dlatego jak mam chwilę "luzu" staram się ją dobrze wykorzystać. Niestety pozostali członkowie rodziny nie podzielają mojego zdania, stąd liczne konflikty. Stąd ta ankieta :lol: :lol: :lol: :lol: Szczytem marzeń było by jednakowe podejście do sprawy wszystkich członków rodziny. Jak spacer to spacer, jak gdzieś wyskoczyć to wszyscy, a jak budujemy to też razem i wtedy z niedzielą nie było by problemu, gdyby wszyscy tego chcieli :lol: 8) I tyle!



daggulka - 01-02-2009 20:25
Jak sie w tygodniu pracuje , to budując i chcąc zamieszkać w najbliższej pięciolatce - każdą wolną chwilę trza było na budowie wykorzystać ... także świątek, piątek i niedziela (tutaj wspomnę, że jak miałam półpasiec to z gorączką 39st na prochach p/bólowych ściany salonu malowałam :wink: )... i nie ma że boli - samo się nie zrobi :roll: .



bodzio_g - 01-02-2009 20:27
Chyba nie zdarzyło sie Wam zasypiać na siedząco i marzyć o wolnej niedzieli - tu moje małe sprostowanie : nie robiłem w święta na budowie ale w pracy bardzo często ( praca w ruchu ciągłym ) muszę "być".
Dla mnie niedziela i święto to naprawde święto - czytaj odpoczynek, nawet gdy obok dudnią umcyk cyk lub grillują



daggulka - 01-02-2009 20:38
Bodzio ...ależ ja Cię rozumiem bardzo dobrze ... zdarzało mi się nie raz i nie dwa (jak i mojemu małżowi który czasem pracuje fizycznie) że o 2 w nocy mając oczy na zapałki wracaliśmy z budowy bo jak się pokój obrabiać kartongipsami zaczęło to fajnie byłoby go skończyć :lol: .
I faktycznie - budowa wykończyła nas , podupadliśmy na zdrowiu , gdzieś się straciła odporność organizmu ....ale za to po roku i 2 miesiącach od wbicia łopaty mogliśmy już mieszkać i byczyć się na całego :D .



jamles - 01-02-2009 21:56
Smoczku, wprowadziłabyś się miesiąc czy dwa później, chyba nie warto było podupadać na zdrowiu,
ale ja jak Bodzio, dwie, trzy niedziele w miesiącu muszę deptać do roboty
dzisiaj też 8)



daggulka - 01-02-2009 23:23
Jamles ... no nie wiem , czy dłuższe pomieszkiwanie z moją mamą bardziej na zdrowie by mi wyszło :roll: :wink: :lol: . Nie umniejszając mamie - bo złota baba jezd, ale wiecie - nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu :lol: .



naLeśnik - 02-02-2009 07:13
Od poniedziałku do piątku w pracy od 7 do 15, później obiadek i jazda na budowę, w sobotę dzień na budowie i jeszcze w niedziele miałbym tam iść?? ....nie to nie dla mnie, dziękuje bardzo wole później o miesiąc skończyć budowę.



magpie101 - 02-02-2009 14:56
My robilismy glownie w niedziele i swieta, z pracy wracalismy wtedy miedzy 18, a 19, wiec wieczorem nie mielismy juz sily jechac. Pozostawaly niedziele i swieta (nie pracowalismy na budowie w Boze Narodzenie i Wielkanoc) ale zawsze staralismy sie wtedy robic prace wewnatrz budynku, bo jakbysmy cos murowali na zewnatrz to sasiedzi jadac do kosciola chyba zabiliby nas wzrokiem.

A koncowka to juz byla praca 30 dni codziennie do 1 w nocy ale warto bylo mimo zmeczenia, budowalismy sie 16 msc.



shell - 03-02-2009 22:21

Pamiętam kiedyś na lekcjach religii, ksiądz uczył nas, że czas w niedzielę i święta należy wykorzystać na przyjemności i spędzać go z rodziną. No cóż! :lol: Największą dla mnie przyjemnością jest grzebanie na budowie przy domu, albo w garażu lol: :lol: :lol: Wtedy to dla mnie ŚWIĘTO :lol:
Mam pecha, bo uważam tak jak JoShi, do tego jestem człowiekiem któremu ciężko usiedzieć bezczynnie, dlatego jak mam chwilę "luzu" staram się ją dobrze wykorzystać. Niestety pozostali członkowie rodziny nie podzielają mojego zdania, stąd liczne konflikty. Stąd ta ankieta :lol: :lol: :lol: :lol: Szczytem marzeń było by jednakowe podejście do sprawy wszystkich członków rodziny. Jak spacer to spacer, jak gdzieś wyskoczyć to wszyscy, a jak budujemy to też razem i wtedy z niedzielą nie było by problemu, gdyby wszyscy tego chcieli :lol: 8) I tyle!
Na budowie nie, co nie znaczy, że w ogóle w niedzielę nie pracowałam. Chyba na to samo wychodzi, tyle że nie rzuca się tak w oczy. Ale nie dziwi mnie bunt rodziny. Hmmm dla Ciebie to przyjemność, dla nich niekoniecznie. Zostają kompromisy, kompromisy, kompromisy i obawiam się, że również z Twojej strony. Co tak naprawdę jest ważniejsze dom czy rodzina?



cieszynianka - 03-02-2009 23:26
Nam się zdarzało dzień święty na budowie przepracować :oops:



mayland - 03-02-2009 23:59
Każdy dzień był dla mnie ważny gdy budowałam dom. Czas bardzo nas ograniczał. Pracowałam w niejedną niedzielę. Taki był mój wybór i decyzja.



Tedii - 05-02-2009 01:03

Nam się zdarzało dzień święty na budowie przepracować :oops: ...bo dla niektórych praca jest modlitwą.
oj,niejedną niedzielę zarwałem.



cieszynianka - 05-02-2009 01:11

Nam się zdarzało dzień święty na budowie przepracować :oops: ...bo dla niektórych praca jest modlitwą.
oj,niejedną niedzielę zarwałem.
Dziękuję Ci Tedi :oops:



Mymyk_KSK - 05-02-2009 10:21
a u nas było/jest ;-) różnie.

1.Czujemy chęc do pracy, energia nas rozpiera "co by tu na budowie zmajstrować" - to bierzemy się do roboty i w dzień wolny. Z tym, że nie wykonujemy prac głośnych typu wiercenie udarem czy przybijanie gwoździ, bo uważamy że sąsiadom się w weekend spokój należy :)

2. Teściowie mają czas by zaopiekować się swoim wnukiem - wówczas robimy na budowie nawet, jak nie chce się nam okrutnie. trzeba wykorzystać dany czas ;-)

3. Pewne prace budowlane aż jęczą zeby je wreszcie skończyć, ale mamy totalnego lenia - nie robimy, idziemy na spacer, do teatru, muzeum albo zapadamy się w fotele przed telewizorem.



Profedalna - 10-02-2009 10:28
Czasem po prostu nie ma czasu na budowanie w tygodniu.

Zresztą na budowie też można spędzić czas z rodziną. Ubłocone dzieci, które mogą nasłuchać się języka od którego uszy więdną- bezcenne



marekcmarecki - 14-02-2009 22:19

Czasem po prostu nie ma czasu na budowanie w tygodniu. Może niektórym wyda sie to dziwne, ale tak jest niestety przeważnie w moim przypadku i miesiące mijają, a wyników njet :evil: Niektóre rzeczy zlecam, ale niektóre chciałbym wykonać sobie sam.


Zresztą na budowie też można spędzić czas z rodziną. Ubłocone dzieci, które mogą nasłuchać się języka od którego uszy więdną- bezcenne Nie na wszystkich budowach używa sie języka od którego uszy więdną. Błoto... no cóż, napoczątku czasem tak, ale jak już się jedzie z wykończeniówką, to nie ma błotka. Wszystko zależy od podejscia do sprawy. Kiedyś w niedzielę pomagałem pewnej rodzinie. To był ich dom. Dwoje dorosłych + syn i córka w wieku 12 i 16 lat i ja. Przerobilismy w piątkę całą sobotę i niedzielę. Atmosfera naprawdę rodzinna, spokój. Średnio 14 godzin dziennie. Jedzenie było na budowie. Śniadanie ok.10-ej, obiad, kawa i ciasto ok 16-ej i kolacja. Prace "ogólnobudowlane". Przez te dwa dni zrobiliśmy naprawdę dużo w środku i wkoło domu. Ci ludzie byli szczęśliwi i sprawiało im widoczną przyjemność, że są razem w ciągu tych dwóch dni i robią coś dla samych siebie. W tygodniu widzieli się tylko wieczorem, szkoła, praca, itd. Wszystko jak sie okazuje zależy od podejścia do sprawy. Trudno mi wyobrazić sobie swoją rodzinę w takiej sytuacji. W tygodniu nie ma czasu, a w niedzielę się albo nie chce, albo nie wypada. I znów kłotnia, bo ja bym chciał, żeby robotę popchnąć, a tu nagle sie okazuje, że w tygodniu nie mam czasu dla rodziny bo praca,a w wekeend to chciałbym na budowie zamiast z rodzinką na spacerek :-? Pomarzyć, żeby moi chcieli tak jak tamci... razem...



annecy - 14-02-2009 22:51
'nas som póki co dwa''... więc jak nie ma odgórnego spędu rodzinnego czy tam jakiegoś innego święta fanatycznie katolickiego, to zasuwamy na budowie aż miło... - '' świątek-piątek'' i jest nam z tym cool! a somsiadów najbliższych mam dopiero po 300m, więc olewam to........

jak mam niedzielę zmarnować przed tv oglądając ''m jak miłość'' w imię niedzieli... to się bardzo nie zastanawiam nad sensem pracy przy święcie...

mój kolega co to się 'niedzielą nie dorabia' dalej mieszka z rodzicami....

pozdr



naLeśnik - 14-02-2009 23:26

jak mam niedzielę zmarnować przed tv oglądając ''m jak miłość'' w imię niedzieli... to się bardzo nie zastanawiam nad sensem pracy przy święcie... hmmm nie oglądam tego serialu ale chyba w niedziele to go nie "puszczają"??



amalfi - 14-02-2009 23:31
...



retrofood - 14-02-2009 23:32
a co to kogo obchodzi?

(znaczy czy bym zasuwał w niedzielę)



retrofood - 14-02-2009 23:45

Trudno mi wyobrazić sobie swoją rodzinę w takiej sytuacji. W tygodniu nie ma czasu, a w niedzielę się albo nie chce, albo nie wypada. I znów kłotnia, bo ja bym chciał, żeby robotę popchnąć, a tu nagle sie okazuje, że w tygodniu nie mam czasu dla rodziny bo praca,a w wekeend to chciałbym na budowie zamiast z rodzinką na spacerek :-? Pomarzyć, żeby moi chcieli tak jak tamci... razem... Oni też marzą... żeby jak tamci... razem...
A Ty pomyśl, ze nie zawsze się ma 16... 18... 20... 25... 30... lat.
I TO SE NE VRATI - jak mawiał pan Havranek

ja dawno skończyłem pięćdziesiątkę i dałem se siana z budowami, remontami i innymi -ami... bo się okazuje, ze żadne z moich dzieci nie ma najmniejszego zamiaru niczego kontynuować. Oni tu perspektyw nie widzą i wszyscy się wynoszą.
A sprzedac nie ma komu. Nawet półdarmo.

Poczytaj moje motto w podpisie i sparafrazuj.
Na ch... ci chałupa, jak nie bedziesz miał z kim mieszkać.



marekcmarecki - 15-02-2009 12:52
Qrde retro masz rację! :lol: :lol: , Tylko te moje skubańce mieszkać to by pewnie chcieli, ale najlepiej żeby się samo zrobiło :lol: . Dlatego napisałem, że wszystko zależy od podejścia, komuś zależy, to szuka pretekstów, na TAK i w deszcz powie "taki daszcz, to nie deszcz", bo chce. Ktoś inny nie chce, to powie "owszem, normalnie to tak, ale nie w taką pogodę" :lol: .



shell - 18-04-2009 18:43
http://forum.muratordom.pl/spotkanie-forum,f138.htm

SPOTKANIE FORUMOWYCH LUDKÓW

© 2009 Intro - Maszyny - Los Machinos.

Start 1 2